Gdy tylko się
obudziłam natychmiast wstałam na równe nogi wiedząc, że jestem już spóźniona do
szkoły. Odetchnęłam z ulgą kiedy dotarło do mnie, że jest sobota. Ponownie
opadłam w poły pościeli i wtuliłam głowę w poduszkę. Niestety moje starania w ponownym zaśnięciu
zostały rozwiane, gdy usłyszałam sygnał ogłaszający o przyjściu nowego SMS’a.
Leniwie sięgnęłam po telefon, który leżał na nocnym stoliku i otworzyłam
wiadomość.
Na moich ustach
zamajaczył uśmiech i odpisałam zastanawiając się chwilę nad treścią pierwszego
zdania. Wpisałam szybko nazwę kontaktu.
Położyłam telefon
na poduszce obok siebie i przeciągnęłam się ziewając. Jak się spodziewałam
odpowiedz uzyskałam zaskakująco szybko.
Zmarszczyłam czoło
i odpisałam po chwili zastanowienia.
Rzuciłam telefon
gdzieś na łóżko i czekałam na kolejną szybką odpowiedz, ale ona nie
przychodziła. Zaczęłam głębiej zastanawiać się nad tym co napisałam. Może
przesadziłam? W końcu chce być miły, tak? Nie wiem, nie będę się tym zadręczać.
Stwierdziłam i po raz kolejny przytuliłam się do poduszki, aby spróbować
ponownie zasnąć, ale wtedy mój telefon zabrzęczał. Sięgnęłam szybko po niego i natychmiast
przeczytałam wiadomość.
Leżałam chwilę bez
ruchu zastanawiając się nad tym co właśnie zobaczyłam. Po paru minutach dotarło
do mnie o co mu chodzi. Napisałam kolejną wiadomość i z wahaniem kliknęłam
ikonkę z napisem ‘wyślij’.
Już miałam
rozpocząć pisanie następnej wiadomości, ale wtedy dostałam kolejnego SMS’a.
Zaskoczyło mnie to
z jaką łatwością zgodziłam się na to, aby się z nim zobaczyć. Westchnęłam cicho
i zabrałam się za pisanie wiadomości do Chloe.
Ospale zwlokłam się
z łóżka i poszłam do garderoby, gdzie wybrałam ciemne rurki i czarny T-shirt na
ramiączka. Ruszyłam w stronę łazienki z ubraniami. Wzięłam szybki prysznic,
wysuszyłam włosy i związałam je w dwa luźne warkocze. Umyłam twarz, zęby i
nałożyłam cienką warstwę makijażu. Wychodząc z pokoju złapałam kraciastą koszulę
wisząca na krześle przy biurku i zarzuciłam ją na ramiona.
***
Zapukałam do drzwi
przyjaciółki, które już po chwili się otworzyły. Bez słowa weszłam do środka,
rzuciłam torbę na mała komodę w przedpokoju i weszłam do kuchni.
-Daj mi cos do jedzenia - wymamrotałam otwierając lodówkę.
-Ciebie tez miło widzieć – zażartowała dziewczyn. –Musli?
Pomachałam twierdząco głową. Chloe wyciągnęła
z szafki dwie miski i pudełko płatków, wsypała trochę musli do każdej z misek. Wyjęłam
z lodówki karton z mlekiem i zalałam płatki. Dziewczyna podała mi łyżkę.
Usiadłam na blacie i zanurzyłam łyżkę w misce.
-To o czym chciałaś gadać? –spytała z pełną buzią.
Podniosłam wzrok na
dziewczynę, która opierała się o wysepkę kuchenną naprzeciwko mnie. W ręku
trzymała swoją miskę i przeżuwała aktualnie porcję płatków. Ubrana wciąż była w
luźną piżamę z nadrukiem myszki Minnie i różowe spodenki pasujące do koszulki.
Była boso, a jej włosy, w kolorze ciemnego blondu, zostały niedbale ujarzmione
gumką, która powodowała, że trzymały się w koku na czubku głowy. Była ode mnie
wyższa o jakieś dziesięć centymetrów. Wzrost Chloe to jedna z nielicznych
rzeczy, których jej zazdrościłam.
-O Zaynie – wymamrotałam z pełną buzią.
-Chodzi ci o mojego kuzyna, czy poznałaś jakiegoś nowego
Zayna?
-Kuzyna – odparłam i wyciągnęłam z kieszeni I phone’a. –
Masz, czytaj.
Rzuciłam w jej kierunku telefonem, a ona złapała go jedna
ręka i wbiła wzrok w ekran, na którym wyświetliła się nasza poranna rozmowa. Delikatnie
uniosła brwi do góry, ale równie szybko wróciła do normalnej postawy. Po raz
kolejny przestudiowała tekst i położyła urządzenie na blacie wysepki kuchennej.
Po chwili milczenia spojrzała na mnie i odezwała się lekko zdziwiona.
-Co ma znaczyć ‘kolejne spotkanie’? – zacytowała unosząc
brew.
- Wczoraj byłam z nim w jakiejś restauracji – wyjaśniłam bez
wyrażania głębszych emocji.
-I co dalej? – spytała zaciekawiona.
-Nic – wzruszyłam ramionami. – Tylko mnie pocałował –
wymamrotałam i byłam pewna, że moje policzki oblał rumieniec.
-O mój Boże, Lou! – pisnęła odstawiając miskę na blat. – I
jak było?
-Dziewczyno, nie zapominaj, że to twój kuzyn - mruknęłam
-No i co z tego? Gadaj – ponagliła.
Już miałam rzucić
jej jakaś cientą ripostę na temat mojego życia prywatnego, którego mówiąc
zwięźle i tak znała każdy wers, ale do kuchni weszła jej mała siostrzyczka. Dziewczynka
ziewnęła i uśmiechnęła się do nas.
-Cześć Lou.
-Hej mała – odwzajemniłam uśmiech.
-Wrócimy do tej rozmowy – mruknęła Chloe, na co przewróciłam
oczami. – No Luc, co chcesz na śniadanie? – zwróciła się do swojej siostry.
Dziewczynka
niedbale wzruszyła ramionami i powiedziała cos o parówkach, po czym poszła do
salonu, gdzie włączyła telewizor.
***
Prawie cały dzień
przesiedziałam z Chloe i jej siostrą przed telewizorem. Było przyjemnie.
Lubiłam spędzać z nimi czas. Może to się wydawać dziwne, ale Lucy wcale nie
jest taka upierdliwa jak większość dziewczynek w jej wieku. Może to dlatego, że
wychowywała się bez rodziców i jest tak mocno przywiązana do swojej siostry?
Nie wiem i nie będę się nad tym zastanawiać. To nie jest do końca moja sprawa. Jakoś
późnym popołudniem stwierdziłam, że powinnam już iść. Pożegnałam się z małą Lucy
i ruszyłam do drzwi. Wsunęłam na nogi czarne vansy i zawiesiłam na ramieniu
torbę. Miałam już nacisnąć klamkę kiedy usłyszałam cichy głos przyjaciółki.
-Lou, czekaj.
Odwróciłam się w
stronę, z której dobiegał jej, prawie, że szept. Wychylała głowę zza futryny
drzwi kuchennych. Kiedy zauważyła, że na nią patrzę podeszła do mnie. Spojrzałam
na nią pytająco kiedy stanęła przede mną ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy.
-Tylko uważaj na siebie, ok? – powiedziała tajemniczo.
-Yyy, ok? A niby dlaczego? – zmarszczyłam czoło.
-Nie będę wprowadzać cię w szczegóły, jeśli Zayn będzie
chciał to sam ci powie – westchnęła. – Po prostu uważaj na niego.
Blondynka oplotła
moja drobna postać ramionami i przytuliła do siebie. Byłam lekko oszołomiona
tym co właśnie usłyszałam, ale niepewnie odwzajemniłam uścisk. Odsunęła się ode
mnie i uśmiechnęła się otwierając mi drzwi. Wymieniłyśmy się szybkim ‘cześć’ po
czym wyszłam.
***
Po raz ostatni
rzuciłam okiem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam ładnie. Czerwony materiał
sukienki opinał moją sylwetkę podkreślając piersi i talie. Ośmiocentymetrowe
szpilki w kolorze krwistej czerwieni wydłużały znacznie moje nogi i dodawały
elegancji mojemu strojowi. Stwierdziłam, że czarna skurzana kurtka świetnie
będzie załamywać krwisty kolor sukienki i miałam racje. Mocno podkreślone
eyelinerem oczy pasowały idealnie do mojego stroju. Kilka kosmyków włosów
wysunęło się z luźnego koka, ale postanowiłam nic z nimi nie robić. Tak było
nawet lepiej. Zdecydowanie osiągnęłam sukces względem swojej stylizacji.
Puściłam do siebie
oczko i wyszłam z pokoju po drodze zabierając z komody czarną, skórzana
kopertówkę. Zeszłam ze schodów i ruszyłam w kierunku wyjścia. Przed dużym
naściennym lustrem w przedpokoju przejechałam czerwoną szminką po swoich wargach
i po raz ostatni spojrzałam na siebie.
-Gdzie idziesz?
Odwróciłam głowę w
kierunku z którego dobiegał głos. Ojciec odezwał się do mnie po raz pierwszy od
wczorajszego wieczoru. Opierał się o ścianę przy wejściu do salonu i patrzył na
mnie. Był ubrany w spodnie od garnituru i białą formalną koszulę , której kilka
pierwszych guzików było rozpiętych. Nie miał na sobie krawata, ani butów. Pewnie
dopiero co wrócił z biura. Przez szum wody w wannie musiałam nie słyszeć jak
wchodzi. W ręku trzymał szklankę ze złotą cieczą. Podejrzewam, że to była
whisky. Zmierzył mnie poważnym wzrokiem, po czym zatrzymał spojrzenie na mojej
twarzy. Niemal wwiercał się nim w moje oczy. Odwróciłam wzrok.
-Nigdzie.
Szybka odpowiedz
uleciała z moich ust. Byłam lekko zaskoczona wrednością wyczuwalną w moim
głosie. Odwróciłam się do niego tyłem i powędrowałam w stronę drzwi. Miałam
nadzieję po prostu nacisnąć klamkę i wyjść, ale coś mnie powstrzymało. Nagle
moje sumienie dały o sobie znać. Czułam, że mojemu tacie należy się chodź jedno
słowo wyjaśnienia.
-Wychodzę z takim jednym chłopakiem – wymamrotałam, nie wiedząc
do końca dla czego.
-Och. Znam go?
-Możliwe – powiedziałam nadal stojąc do niego plecami.
-Wczoraj też byłaś z nim?
Pytania nie miały
końca. Odwróciłam się i oparłam plecami o drzwi. Zamrugałam kilka razy i pomachałam
twierdząco głową. Westchnął. Upił łyk alkoholu ze swojej szklanki i po raz
kolejny zmierzył mnie wzrokiem.
-To dla niego tak się ubrałaś?
Następne pytanie
również nie uzyskało konkretnej odpowiedzi tylko niepewne skinienie głową.
Przechylił naczynie, które trzymał w ręku, i wyzerował ciecz. Wpatrywałam się w
niego bez słowa. Nie mogłam wyczytać żadnych emocji z jego twarzy. Tylko mama
posiadała taka umiejętność. Nie było nawet sensu próbować.
-Szanuj się, Louise – mruknął karcącym głosem i odwrócił się
w stronę salonu.
Miałam ochotę
porządnie mu odpyskować, ale nie wiedziałam co powiedzieć. Westchnęłam cicho,
schowałam szminkę do torebki i wyszłam. Zamknęłam za sobą drzwi i odwróciłam się
w kierunku drogi. Moje serce zabiło szybciej, gdy na chodniku przy końcu ścieżki
prowadzącej do drzwi wejściowych zobaczyłam czarnego Mercedesa-Benz S. Ruszyłam
w kierunku auta. Moje kolana lekko się ugięły i wiedziałam, że to oznaka
lekkiej tremy. Nie wiem skąd ona się wzięła. Nie umiem tego wyjaśnić. Może
powodowały ją słowa Chloe, które zostały głęboko zakorzenione w mojej podświadomości?
Drzwi od strony pasażera otworzyły się i niepewnie wsiadłam do środka. Uderzył
mnie zapach jego mocnych perfum pomieszanych z dymem papierosowym. Spojrzałam w
kierunku kierowcy. W jego oczach zauważyłam jakąś nieznana iskierkę
zadziorności, gdy się do mnie uśmiechnął. Przełknęłam ślinę i odwzajemniłam
delikatny uśmiech. Zamknęłam za sobą drzwi, a zaraz po tym jak domknęły się z
charakterystycznym kliknięciem usłyszałam jego chłodny głos.
-Witaj Louise.
-C-cześć Zayn.
________________________________________
Umm, więc tak. Czekam na wpierdol, bo wiem, że mi się należy. przepraszam bardzo za to, że zaginęłam tak bez słowa, ale teraz się nawróciłam i postanowiłam znowu zacząć pisać :) Postaram się jak najszybciej dodać kolejny rozdział w rekompensacie. Och i jeśli chodzi o te SMS to wiem, że nie ma polskich znaków, postaram się naprawić to w najbliższym czasie. Tym czasem ily i do następnego ♥













Cudowne, Sunshine. Jak mowilam masz talent x
OdpowiedzUsuńMam nadzieje, ze wiesz kto pisze xf.
A i czekam z niecierpliwoscia na nexta :D