środa, 20 sierpnia 2014

Rozdział 4 "Mysterious warning"



   Gdy tylko się obudziłam natychmiast wstałam na równe nogi wiedząc, że jestem już spóźniona do szkoły. Odetchnęłam z ulgą kiedy dotarło do mnie, że jest sobota. Ponownie opadłam w poły pościeli i wtuliłam głowę w poduszkę.  Niestety moje starania w ponownym zaśnięciu zostały rozwiane, gdy usłyszałam sygnał ogłaszający o przyjściu nowego SMS’a. Leniwie sięgnęłam po telefon, który leżał na nocnym stoliku i otworzyłam wiadomość.

   Na moich ustach zamajaczył uśmiech i odpisałam zastanawiając się chwilę nad treścią pierwszego zdania. Wpisałam szybko nazwę kontaktu.

   Położyłam telefon na poduszce obok siebie i przeciągnęłam się ziewając. Jak się spodziewałam odpowiedz uzyskałam zaskakująco szybko.

   Zmarszczyłam czoło i odpisałam po chwili zastanowienia.

   Rzuciłam telefon gdzieś na łóżko i czekałam na kolejną szybką odpowiedz, ale ona nie przychodziła. Zaczęłam głębiej zastanawiać się nad tym co napisałam. Może przesadziłam? W końcu chce być miły, tak? Nie wiem, nie będę się tym zadręczać. Stwierdziłam i po raz kolejny przytuliłam się do poduszki, aby spróbować ponownie zasnąć, ale wtedy mój telefon zabrzęczał. Sięgnęłam szybko po niego i natychmiast przeczytałam wiadomość.

   Leżałam chwilę bez ruchu zastanawiając się nad tym co właśnie zobaczyłam. Po paru minutach dotarło do mnie o co mu chodzi. Napisałam kolejną wiadomość i z wahaniem kliknęłam ikonkę z napisem ‘wyślij’. 



   Już miałam rozpocząć pisanie następnej wiadomości, ale wtedy dostałam kolejnego SMS’a.



   Zaskoczyło mnie to z jaką łatwością zgodziłam się na to, aby się z nim zobaczyć. Westchnęłam cicho i zabrałam się za pisanie wiadomości do Chloe.



   Ospale zwlokłam się z łóżka i poszłam do garderoby, gdzie wybrałam ciemne rurki i czarny T-shirt na ramiączka. Ruszyłam w stronę łazienki z ubraniami. Wzięłam szybki prysznic, wysuszyłam włosy i związałam je w dwa luźne warkocze. Umyłam twarz, zęby i nałożyłam cienką warstwę makijażu. Wychodząc z pokoju złapałam kraciastą koszulę wisząca na krześle przy biurku i zarzuciłam ją na ramiona.

***
   Zapukałam do drzwi przyjaciółki, które już po chwili się otworzyły. Bez słowa weszłam do środka, rzuciłam torbę na mała komodę w przedpokoju i weszłam do kuchni.
-Daj mi cos do jedzenia - wymamrotałam otwierając lodówkę.
-Ciebie tez miło widzieć – zażartowała dziewczyn. –Musli?
   Pomachałam twierdząco głową. Chloe wyciągnęła z szafki dwie miski i pudełko płatków, wsypała trochę musli do każdej z misek. Wyjęłam z lodówki karton z mlekiem i zalałam płatki. Dziewczyna podała mi łyżkę. Usiadłam na blacie i zanurzyłam łyżkę w misce.
-To o czym chciałaś gadać? –spytała z pełną buzią.
   Podniosłam wzrok na dziewczynę, która opierała się o wysepkę kuchenną naprzeciwko mnie. W ręku trzymała swoją miskę i przeżuwała aktualnie porcję płatków. Ubrana wciąż była w luźną piżamę z nadrukiem myszki Minnie i różowe spodenki pasujące do koszulki. Była boso, a jej włosy, w kolorze ciemnego blondu, zostały niedbale ujarzmione gumką, która powodowała, że trzymały się w koku na czubku głowy. Była ode mnie wyższa o jakieś dziesięć centymetrów. Wzrost Chloe to jedna z nielicznych rzeczy, których jej zazdrościłam.
-O Zaynie – wymamrotałam z pełną buzią.
-Chodzi ci o mojego kuzyna, czy poznałaś jakiegoś nowego Zayna?
-Kuzyna – odparłam i wyciągnęłam z kieszeni I phone’a. – Masz, czytaj.
   Rzuciłam w jej  kierunku telefonem, a ona złapała go jedna ręka i wbiła wzrok w ekran, na którym wyświetliła się nasza poranna rozmowa. Delikatnie uniosła brwi do góry, ale równie szybko wróciła do normalnej postawy. Po raz kolejny przestudiowała tekst i położyła urządzenie na blacie wysepki kuchennej. Po chwili milczenia spojrzała na mnie i odezwała się lekko zdziwiona.
-Co ma znaczyć ‘kolejne spotkanie’? – zacytowała unosząc brew.
- Wczoraj byłam z nim w jakiejś restauracji – wyjaśniłam bez wyrażania głębszych emocji.
-I co dalej? – spytała zaciekawiona.
-Nic – wzruszyłam ramionami. – Tylko mnie pocałował – wymamrotałam i byłam pewna, że moje policzki oblał rumieniec.
-O mój Boże, Lou! – pisnęła odstawiając miskę na blat. – I jak było?
-Dziewczyno, nie zapominaj, że to twój kuzyn - mruknęłam
-No i co z tego? Gadaj – ponagliła.
   Już miałam rzucić jej jakaś cientą ripostę na temat mojego życia prywatnego, którego mówiąc zwięźle i tak znała każdy wers, ale do kuchni weszła jej mała siostrzyczka. Dziewczynka ziewnęła i uśmiechnęła się do nas.
-Cześć Lou.
-Hej mała – odwzajemniłam uśmiech.
-Wrócimy do tej rozmowy – mruknęła Chloe, na co przewróciłam oczami. – No Luc, co chcesz na śniadanie? – zwróciła się do swojej siostry.
   Dziewczynka niedbale wzruszyła ramionami i powiedziała cos o parówkach, po czym poszła do salonu, gdzie włączyła telewizor.

***
   Prawie cały dzień przesiedziałam z Chloe i jej siostrą przed telewizorem. Było przyjemnie. Lubiłam spędzać z nimi czas. Może to się wydawać dziwne, ale Lucy wcale nie jest taka upierdliwa jak większość dziewczynek w jej wieku. Może to dlatego, że wychowywała się bez rodziców i jest tak mocno przywiązana do swojej siostry? Nie wiem i nie będę się nad tym zastanawiać. To nie jest do końca moja sprawa. Jakoś późnym popołudniem stwierdziłam, że powinnam już iść. Pożegnałam się z małą Lucy i ruszyłam do drzwi. Wsunęłam na nogi czarne vansy i zawiesiłam na ramieniu torbę. Miałam już nacisnąć klamkę kiedy usłyszałam cichy głos przyjaciółki.
-Lou, czekaj.
   Odwróciłam się w stronę, z której dobiegał jej, prawie, że szept. Wychylała głowę zza futryny drzwi kuchennych. Kiedy zauważyła, że na nią patrzę podeszła do mnie. Spojrzałam na nią pytająco kiedy stanęła przede mną ze śmiertelnie poważnym wyrazem twarzy.
-Tylko uważaj na siebie, ok? – powiedziała tajemniczo.
-Yyy, ok? A niby dlaczego? – zmarszczyłam czoło.
-Nie będę wprowadzać cię w szczegóły, jeśli Zayn będzie chciał to sam ci powie – westchnęła. – Po prostu uważaj na niego.
   Blondynka oplotła moja drobna postać ramionami i przytuliła do siebie. Byłam lekko oszołomiona tym co właśnie usłyszałam, ale niepewnie odwzajemniłam uścisk. Odsunęła się ode mnie i uśmiechnęła się otwierając mi drzwi. Wymieniłyśmy się szybkim ‘cześć’ po czym wyszłam.

***
   Po raz ostatni rzuciłam okiem na swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam ładnie. Czerwony materiał sukienki opinał moją sylwetkę podkreślając piersi i talie. Ośmiocentymetrowe szpilki w kolorze krwistej czerwieni wydłużały znacznie moje nogi i dodawały elegancji mojemu strojowi. Stwierdziłam, że czarna skurzana kurtka świetnie będzie załamywać krwisty kolor sukienki i miałam racje. Mocno podkreślone eyelinerem oczy pasowały idealnie do mojego stroju. Kilka kosmyków włosów wysunęło się z luźnego koka, ale postanowiłam nic z nimi nie robić. Tak było nawet lepiej. Zdecydowanie osiągnęłam sukces względem swojej stylizacji.
   Puściłam do siebie oczko i wyszłam z pokoju po drodze zabierając z komody czarną, skórzana kopertówkę. Zeszłam ze schodów i ruszyłam w kierunku wyjścia. Przed dużym naściennym lustrem w przedpokoju przejechałam czerwoną szminką po swoich wargach i po raz ostatni spojrzałam na siebie.
-Gdzie idziesz?
   Odwróciłam głowę w kierunku z którego dobiegał głos. Ojciec odezwał się do mnie po raz pierwszy od wczorajszego wieczoru. Opierał się o ścianę przy wejściu do salonu i patrzył na mnie. Był ubrany w spodnie od garnituru i białą formalną koszulę , której kilka pierwszych guzików było rozpiętych. Nie miał na sobie krawata, ani butów. Pewnie dopiero co wrócił z biura. Przez szum wody w wannie musiałam nie słyszeć jak wchodzi. W ręku trzymał szklankę ze złotą cieczą. Podejrzewam, że to była whisky. Zmierzył mnie poważnym wzrokiem, po czym zatrzymał spojrzenie na mojej twarzy. Niemal wwiercał się nim w moje oczy. Odwróciłam wzrok.
-Nigdzie.
   Szybka odpowiedz uleciała z moich ust. Byłam lekko zaskoczona wrednością wyczuwalną w moim głosie. Odwróciłam się do niego tyłem i powędrowałam w stronę drzwi. Miałam nadzieję po prostu nacisnąć klamkę i wyjść, ale coś mnie powstrzymało. Nagle moje sumienie dały o sobie znać. Czułam, że mojemu tacie należy się chodź jedno słowo wyjaśnienia.
-Wychodzę z takim jednym chłopakiem – wymamrotałam, nie wiedząc do końca dla czego.
-Och. Znam go?
-Możliwe – powiedziałam nadal stojąc do niego plecami.
-Wczoraj też byłaś z nim?
   Pytania nie miały końca. Odwróciłam się i oparłam plecami o drzwi. Zamrugałam kilka razy i pomachałam twierdząco głową. Westchnął. Upił łyk alkoholu ze swojej szklanki i po raz kolejny zmierzył mnie wzrokiem.
-To dla niego tak się ubrałaś?
   Następne pytanie również nie uzyskało konkretnej odpowiedzi tylko niepewne skinienie głową. Przechylił naczynie, które trzymał w ręku, i wyzerował ciecz. Wpatrywałam się w niego bez słowa. Nie mogłam wyczytać żadnych emocji z jego twarzy. Tylko mama posiadała taka umiejętność. Nie było nawet sensu próbować.
-Szanuj się, Louise – mruknął karcącym głosem i odwrócił się w stronę salonu.
   Miałam ochotę porządnie mu odpyskować, ale nie wiedziałam co powiedzieć. Westchnęłam cicho, schowałam szminkę do torebki i wyszłam. Zamknęłam za sobą drzwi i odwróciłam się w kierunku drogi. Moje serce zabiło szybciej, gdy na chodniku przy końcu ścieżki prowadzącej do drzwi wejściowych zobaczyłam czarnego Mercedesa-Benz S. Ruszyłam w kierunku auta. Moje kolana lekko się ugięły i wiedziałam, że to oznaka lekkiej tremy. Nie wiem skąd ona się wzięła. Nie umiem tego wyjaśnić. Może powodowały ją słowa Chloe, które zostały głęboko zakorzenione w mojej podświadomości? Drzwi od strony pasażera otworzyły się i niepewnie wsiadłam do środka. Uderzył mnie zapach jego mocnych perfum pomieszanych z dymem papierosowym. Spojrzałam w kierunku kierowcy. W jego oczach zauważyłam jakąś nieznana iskierkę zadziorności, gdy się do mnie uśmiechnął. Przełknęłam ślinę i odwzajemniłam delikatny uśmiech. Zamknęłam za sobą drzwi, a zaraz po tym jak domknęły się z charakterystycznym kliknięciem usłyszałam jego chłodny głos.
-Witaj Louise.
-C-cześć Zayn.

________________________________________
Umm, więc tak. Czekam na wpierdol, bo wiem, że mi się należy. przepraszam bardzo za to, że zaginęłam tak bez słowa, ale teraz się nawróciłam i postanowiłam znowu zacząć pisać :) Postaram się jak najszybciej dodać kolejny rozdział w rekompensacie. Och i jeśli chodzi o te SMS to wiem, że nie ma polskich znaków, postaram się naprawić to w najbliższym czasie. Tym czasem ily i do następnego ♥

1 komentarz:

  1. Cudowne, Sunshine. Jak mowilam masz talent x
    Mam nadzieje, ze wiesz kto pisze xf.
    A i czekam z niecierpliwoscia na nexta :D

    OdpowiedzUsuń