-Najbardziej
boli, gdy odbiorą nam kogoś, kogo naprawdę kochamy. Czuje się wtedy niesamowity
ból... Ale co ty tam wiesz. Przez całe życie pławisz się w luksusie i nie masz
pojęcia co to strata.
Wpatrywałam się w miodowe źrenice chłopaka,
które powoli zmieniały kolor na czarny. Złościł się. Nie, to było coś innego
niż złość. Ból, żal, smutek? Nagle w kącikach jego oczu zauważyłam dwie, małe,
ledwo widzialne łezki. On płakał?! Płakał?!
ON!!!?
-Tak, masz
rację, nie wiem...
W moich słowach było tyle szczerości, ile w
węglu złota. Chłopak nie zdawał sobie sprawy jak bardzo się mylił...
Scałowałam słone łzy z jego policzka, a
następnie ułożyłam się wygodnie tuż przy jego wytatuowanej piersi. Nie objął
ramieniem mojej talii tak jak robił to zazwyczaj. Nie dawał tak łatwo za
wygraną.
***
Tej nocy sen nie przychodził łatwo. Za dużo
myśli galopowało po mojej głowie. A najgorsze było to, że zostałam zmuszona uporządkować je. I to w trybie natychmiastowym.
___________________________________________________
Więc mamy już prolog, mam nadzieję, że się wam spodobał. Powiem nieskromnie, że mi podoba się bardzo xD Dobra, nie będę się tu tak rozpisywać, może napiszę większą notkę pod pierwszym rozdziałem :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz